Pierwsze jesienne infekcje: kiedy zostawić dziecko w domu
Koniec września to w każdej klasie i grupie przedszkolnej pierwsza fala katarów. Rano przy łóżku dziecka rodzic ma pięć minut na decyzję: szkoła czy dom. Moje zasady z domu i z klasy, w których ostatnie słowo zawsze ma lekarz.
Pisze Ewa, nauczycielka wczesnoszkolna, mama trójki dzieci 5 min czytania
W zeszły czwartek w mojej 1a było obecnych czternaścioro dzieci na dwadzieścia jeden. Tydzień wcześniej wszyscy. Tak wygląda koniec września w każdej szkole i każdym przedszkolu: dzieci wracają z wakacji, spotykają się w dużych grupach w zamkniętych salach i wymieniają się wszystkim, co przywiozły. Łącznie z wirusami.
U nas w domu też się zaczęło. Mila przyniosła katar z pierwszej klasy, Kacper go przejął i przez trzy dni kaszlał, Piotr twierdzi, że on nie choruje, i kicha w kuchni. Ja jak zwykle trzymam się do piątku.
Nie jestem lekarką, to są nasze domowe zasady i obserwacje z klasy. Każda wątpliwość to telefon do przychodni.
Pytanie z rana
Szósta czterdzieści, dziecko kicha i ma czerwony nos. Iść czy nie iść? Znam tę rozmowę w głowie, bo prowadzę ją co roku kilkanaście razy. Pomagają mi trzy pytania.
Czy ma gorączkę? Jeśli tak, zostaje w domu. Bez dyskusji i bez „dam mu lek przeciwgorączkowy i pójdzie”. Gorączka to sygnał, że organizm walczy z infekcją, a dziecko w tym stanie nie powinno być w grupie, ani dla siebie, ani dla innych. Kiedy może wrócić? Nasza pediatra mówi: kiedy przez co najmniej dobę nie ma gorączki bez leków obniżających temperaturę i czuje się dobrze. Zapytaj swojego lekarza, co radzi.
Jak się czuje? Dziecko z lekkim katarem, które je śniadanie, gada i chce iść, to inna sytuacja niż dziecko, które leży, nie chce jeść i jest blade. Samopoczucie to dla mnie ważniejszy wskaźnik niż sam katar.
Czy da radę przez cały dzień? Szkoła to nie tylko lekcje. To przerwy, wychowanie fizyczne, świetlica, wyjście na boisko. Dziecko, które ledwo daje radę rano, o dwunastej będzie siedzieć w ławce i płakać. Wtedy dzwonię po nie i tak.
Kiedy zostawiam w domu
Moja domowa lista, uzgodniona kiedyś z pediatrą:
- gorączka, nawet niewysoka,
- wymioty lub biegunka, także jeśli były w nocy, a rano „już jest dobrze”,
- silny, męczący kaszel, który przeszkadza w mówieniu i zabawie,
- wyraźne osłabienie, apatia, brak apetytu,
- ropiejące, zaczerwienione oczy,
- wysypka, której nie znam, zwłaszcza z gorączką,
- ból ucha, ból gardła, przy którym dziecko nie może przełknąć.
W większości tych sytuacji dziecko powinien też obejrzeć lekarz. Przy wymiotach i biegunce szczególnie pilnuję picia, a przy objawach odwodnienia, jak suche usta, brak siusiania przez wiele godzin, senność, od razu dzwonię do lekarza.
Kiedy puszczam
Lekki katar bez gorączki, dziecko w dobrym nastroju, je i się bawi. Pojedynczy kaszel, który się kończy. Katar alergiczny, o którym wiemy i który jest leczony. Pisałam przy alergii wiosennej, jak odróżnić alergię od przeziębienia. Jesienią ta różnica też się przydaje.
Dziecko z lekkim katarem idzie z paczką chusteczek w plecaku i z przypomnieniem, żeby kichać w łokieć i myć ręce. Tego uczymy też w klasie, na początku każdego roku.
Z perspektywy nauczycielki
Rozumiem rodziców, którzy wysyłają dziecko do szkoły „na granicy”. Praca, brak opieki, szef, który krzywo patrzy na kolejne wolne. Wiem, bo sama jestem matką trójki i nauczycielką, która nie może zostawić klasy bez zastępstwa.
Ale widzę też, co się dzieje, kiedy do klasy przychodzi dziecko z gorączką zbitą rano lekiem. Po trzech godzinach lek przestaje działać. Dziecko robi się czerwone, senne, płacze. Dzwonię do rodzica, rodzic przyjeżdża po godzinie, bo akurat miał spotkanie. A przez te godziny dziecko siedzi z nami w sali i kicha na koleżanki. Tydzień później połowa klasy jest chora.
Nauczyciel w szkole ani w przedszkolu nie podaje dziecku leków na własną rękę. Jeśli dziecko źle się poczuje, zadzwonimy do ciebie i poprosimy, żebyś je odebrała. Dlatego tak ważne jest, żeby numer telefonu w dzienniku był aktualny i żeby ktoś zawsze mógł przyjechać.
Zasiłek opiekuńczy
Dla rodziców pracujących na etacie albo opłacających składkę chorobową jest zasiłek opiekuńczy na czas opieki nad chorym dzieckiem. Na dziecko do 14 lat przysługuje łącznie do 60 dni w roku kalendarzowym, jeden limit dla obojga rodziców, niezależnie od liczby dzieci. Zasiłek wynosi 80 procent podstawy wymiaru. Potrzebne jest zwolnienie lekarskie na opiekę nad dzieckiem, wystawione przez lekarza, który je bada.
Pamiętaj o nim, zanim zdecydujesz, że dziecko „jakoś wytrzyma” w szkole. Zwolnienie na opiekę to nie przywilej, tylko rozwiązanie przewidziane właśnie na takie poranki.
Powrót po chorobie
Kilka dni w domu to dla pierwszaka sporo. Wraca i nie wie, co było, koleżanka z ławki siedzi z kimś innym, a klasa przerobiła nową literę. Nie nadrabiaj wszystkiego pierwszego wieczoru. Zapytaj nauczycielkę, co jest naprawdę ważne, a resztę zostaw szkole.
W mojej klasie dziecko po chorobie dostaje ode mnie kartkę z tym, co omawialiśmy, i kilka minut na przerwie, żebyśmy razem zobaczyli, czego brakuje. Rodzicom mówię: w klasach 1-3 nic nie ucieknie przez trzy dni. Ważniejsze, żeby dziecko wróciło zdrowe, a nie żeby wróciło za wcześnie i znowu się rozchorowało.
Przed sezonem
Kilka rzeczy, które robimy na początku jesieni, żeby było trochę łatwiej:
- rozmawiamy z pediatrą o szczepieniu przeciw grypie. Według pacjent.gov.pl dla dzieci od szóstego miesiąca życia jest ono refundowane. Pisałam o szczepieniach szerzej przy bilansie przed rokiem szkolnym,
- ustalamy z dziadkami i znajomymi, kto może pomóc, jeśli dziecko zachoruje w dzień, kiedy oboje pracujemy,
- uzupełniamy domową apteczkę i sprawdzamy daty ważności leków,
- pilnujemy snu, bo niewyspane dziecko choruje częściej i dłużej.
U nas w tym tygodniu
Przez te trzy dni Mila leżała na kanapie pod kocem, z kajecikiem na kolanach, i rysowała, co jej zdaniem robi w tym czasie jej klasa. Wyszło dużo rysunków pani przy tablicy i ani jednego z matematyki. W środę koleżanka z ławki przysłała jej przez mamę zdjęcie nowej litery, żeby Mila „nie była do tyłu”.
Mila wróciła do szkoły po trzech dniach. Kacper po dwóch. Piotr nie przyznał się do choroby wcale. Ja zaczęłam kichać w piątek wieczorem, jak zwykle.