
Cześć!
Jestem Ewa, a to mój kajecik
Uczę w klasach 1-3 od dwudziestu lat. W domu mam trójkę dzieci w trzech różnych szkolnych etapach. Z obu stron ławki widać więcej, więc piszę o tym tutaj.
Skąd kajecik
Moja mama, Jadwiga, emerytowana krawcowa z Zabrza, nigdy nie mówiła „zeszyt”. Zawsze był „kajecik”. Pamiętam swój pierwszy, w trzy linie, i to, jak długo wodziłam w nim ołówkiem po pierwszym „a”. Kiedy szukałam nazwy dla miejsca, w którym zbieram to, czego nauczyłam się jako nauczycielka i jako mama, innej nie brałam pod uwagę.
Z obu stron szkolnej ławki
Zaczynałam w 2005 roku w przedszkolu miejskim. Po trzech latach przeszłam do szkoły podstawowej i od tamtej pory prowadzę klasy 1-3. W czerwcu 2026 roku pożegnałam swoją 3b, od września uczę nową 1a, pierwszą klasę według nowej podstawy programowej. Prace sprawdzam zielonym długopisem. Czerwonego nie używam od lat.
Moje dzieci chodzą do innych szkół niż ta, w której uczę. Agata jest w liceum, Kacper w piątej klasie, a Mila właśnie zaczęła pierwszą. Nie chcę być nauczycielką własnego dziecka, za to na zebraniach siedzę po drugiej stronie i dobrze wiem, jak to jest czekać na swoją kolej.
Jak tu piszę
- Konkretnie: listy, terminy, co spakować, o co zapytać. Bez pogadanek.
- Na podstawie przepisów, które sprawdzam w źródłach, i tego, co widzę w klasie. Jeśli coś zależy od szkoły albo gminy, piszę o tym wprost.
- Nie podaję imion moich uczniów ani nazwy szkoły. Tajemnica zawodowa obowiązuje także w internecie.
- Przy zdrowiu dziecka zawsze piszę, kiedy iść do lekarza. Jestem nauczycielką, nie pediatrą.
- Nowa lekcja pojawia się w poniedziałek rano, zwykle po pierwszej kawie o 6:20.
Ostatnio w kajeciku
- Pierwsze jesienne infekcje: kiedy zostawić dziecko w domu
- Ile pomagać przy zadaniach domowych w młodszych klasach?
- Autokar na wycieczkę klasową. Co sprawdzam u przewoźnika, zanim podpiszę kartę wycieczki
- Jak żegnać się z płaczącym przedszkolakiem
- Montessori w przedszkolu, czyli co właściwie robi dziecko od rana do podwieczorku