Do treści strony
Zdrowie dziecka

Alergia wiosenna czy przeziębienie? Jak to odróżnić u dziecka

Przez dwie wiosny leczyliśmy Kacpra na przeziębienia, które nie chciały przejść. Okazało się, że to nie wirus. Piszę, na co patrzyłam później i co zobaczyłam w klasie, a o diagnozie niech zawsze decyduje lekarz.

Pisze Ewa, nauczycielka wczesnoszkolna, mama trójki dzieci 5 min czytania

Zanim zacznę: nie jestem lekarką, tylko mamą alergika i nauczycielką, która w kwietniu i maju patrzy na klasę pełną zasmarkanych nosów. Diagnozę stawia lekarz, najlepiej pediatra, a potem alergolog.

Mówię to na początku, bo sama przez dwa lata myślałam, że wiem lepiej.

Nasza historia

Kacper miał pięć lat, kiedy pierwszy raz w maju „złapał katar”, który trwał trzy tygodnie. Dostawał syrop, krople do nosa, siedział w domu, wracał do przedszkola, znowu kichał. Następnej wiosny to samo. Machałam ręką, bo przecież dzieci w przedszkolu zawsze chorują.

Dopiero kiedy miał siedem lat, nasza pediatra zapytała o jedną rzecz, która mnie zatrzymała: czy te „przeziębienia” zdarzają się zawsze w tym samym czasie w roku? Zdarzały się. Maj i czerwiec, jak w zegarku. Skierowała nas do alergologa, a ten po badaniach potwierdził uczulenie na pyłki traw i brzozy. Od tamtej pory Kacper ma zalecone leczenie i wiosna wygląda u nas zupełnie inaczej.

Żałuję tych dwóch lat. Nie dlatego, że stało się coś strasznego, tylko dlatego, że dziecko męczyło się bez potrzeby.

Różnice, które widać gołym okiem

Poniżej to, co zwykle podaje się jako typowe różnice. To nie jest narzędzie do diagnozowania w domu, tylko podpowiedź, o co zapytać lekarza.

Gorączka. Przeziębienie często daje stan podgorączkowy albo gorączkę, zwłaszcza na początku. Alergia sama w sobie zwykle gorączki nie powoduje. Jeśli dziecko ma temperaturę, to raczej nie jest „tylko alergia”, a na pewno trzeba to pokazać lekarzowi.

Wydzielina z nosa. Przy alergii często jest wodnista, przezroczysta, leje się jak z kranu. Przy infekcji z czasem gęstnieje. To nie jest reguła bez wyjątków, ale u Kacpra było dokładnie tak.

Swędzenie. Oczy, nos, podniebienie. Dziecko pociera nos wnętrzem dłoni do góry, ten gest nazywa się czasem „salutem alergicznym”. Kacper robił to tak często, że miał na nosie poprzeczną zmarszczkę. Oczy łzawiące i zaczerwienione, a do tego seria kichnięć, jedno po drugim, po wyjściu na dwór.

Czas trwania i sezonowość. Przeziębienie mija zazwyczaj w ciągu kilku do kilkunastu dni. Objawy alergii trwają tak długo, jak długo w powietrzu jest to, co uczula, czyli nieraz tygodniami. I wracają co roku o podobnej porze.

Samopoczucie. Dziecko przeziębione bywa osłabione, marudne, „rozbite”. Alergik często jest w dobrym nastroju, tylko ciągle kicha i trze oczy. Za to bywa zmęczony, bo źle śpi z zatkanym nosem.

Co widzę w klasie

Tu wchodzę w rolę nauczycielki. W kwietniu i maju w każdej klasie mam kilkoro dzieci, które wyglądają na przeziębione, ale nie wyglądają na chore. Biegają na przerwie, jedzą drugie śniadanie, tylko co chwilę sięgają po chusteczkę.

Jest też coś, czego rodzice w domu nie widzą: koncentracja. Dziecko z zatkanym nosem i swędzącymi oczami gorzej się skupia. Bywa rozdrażnione, szybciej się męczy. Kiedyś chłopiec z mojej klasy dostał uwagę od nauczycielki na zastępstwie, że „nie uważa”. Nie uważał, bo miał tak zapuchnięte oczy, że ledwo widział tablicę. Po rozmowie z mamą okazało się, że od dwóch tygodni czekają na wizytę u alergologa.

Dlatego jedna prośba do rodziców: jeśli dziecko ma zdiagnozowaną alergię, powiedzcie o tym wychowawczyni. Nie żeby robić z tego sprawę, tylko żeby nauczyciel wiedział, dlaczego dziecko w maju może być bardziej zmęczone i dlaczego lepiej nie robić wtedy zajęć na łące pełnej kwitnących traw. To też się przyda, kiedy przyjdzie ocena opisowa i trzeba będzie zrozumieć, skąd wiosenny spadek formy.

Kiedy od razu do lekarza

Bez czekania i bez domowych eksperymentów, gdy:

  • dziecko ma gorączkę, zwłaszcza wysoką albo trwającą kilka dni,
  • pojawia się duszność, świszczący oddech, uporczywy kaszel, szczególnie w nocy,
  • widzisz obrzęk twarzy, warg, trudności w przełykaniu (to sytuacja nagła, dzwonisz po pomoc),
  • „katar” trwa dłużej niż dwa tygodnie albo wraca w tym samym czasie co roku,
  • dziecko jest wyraźnie osłabione, apatyczne, gorzej je i pije.

Leki na alergię, także te dostępne bez recepty, dobiera lekarz. Wiem, że w aptece łatwo coś kupić „na próbę”, ale u dziecka to naprawdę sprawa dla pediatry, który zna jego historię.

Co pomaga nam na co dzień

To nie są porady medyczne, tylko organizacja domu, którą zaproponowała nam lekarka i która się sprawdziła:

  • Po powrocie z dworu Kacper zmienia ubranie i myje twarz oraz ręce. W sezonie pylenia bierze prysznic wieczorem, żeby nie zanosić pyłków do łóżka.
  • Nie suszymy prania na balkonie w maju, w najgorsze dni.
  • Wietrzymy mieszkanie wtedy, kiedy stężenie pyłków jest niższe. Komunikaty pyłkowe można sprawdzić w internecie, w naszym regionie są dostępne na bieżąco.
  • Na wycieczki szkolne i do babci w Zabrzu Kacper zabiera leki zalecone przez lekarza i ma kartkę z informacją dla opiekuna.

Rodzeństwo nie musi mieć tak samo

Jeszcze jedno, bo sama w to wpadłam. Kiedy Kacper dostał diagnozę, zaczęłam podejrzliwie patrzeć na każde kichnięcie Mili. Każdy jej katar w kwietniu był od razu „pewnie też alergią”. A Mila po prostu łapała wirusy z przedszkola, jak większość przedszkolaków, z gorączką, gęstym katarem i trzema dniami na kanapie z bajkami.

Alergie bywają częstsze w rodzinach, w których ktoś już je ma, i warto wspomnieć o tym lekarzowi. Ale to nie znaczy, że każde dziecko w domu będzie uczulone na to samo. Każde ma swoją historię i każde obserwuję osobno, bez gotowej odpowiedzi w głowie. Lekarka powiedziała mi wtedy coś, co zapamiętałam: „Niech pani patrzy na dziecko, a nie na kalendarz”.

Na koniec

Najważniejsza rzecz, której nauczyłam się przez te lata: zapisuj. Kiedy zaczęły się objawy, jakie, jak długo trwały, czy była gorączka. Taki notes w telefonie bardzo ułatwia rozmowę z lekarzem. Gdybym prowadziła go od pierwszej wiosny Kacpra, może nie czekalibyśmy dwóch lat na tamto jedno pytanie o sezonowość.

Dziś Kacper ma dziesięć lat, zna swoje objawy lepiej niż ja i sam przypomina, że czas na leki. W maju nadal kicha, a na mecze Piasta jeździ z paczką chusteczek w każdej kieszeni kurtki.

Ewa z Gliwic

Od dwudziestu lat uczy w klasach 1-3, zaczynała w przedszkolu. Mieszka w Gliwicach z Piotrem i trójką dzieci: Agatą, Kacprem i Milą. Pisze o tym, co widzi z obu stron szkolnej ławki: jako nauczycielka i jako mama. Ciepło, ale bez lukru.

Więcej o mnie

Więcej z zakładki Zdrowie dziecka