Do treści strony
Zdrowie dziecka

Kleszcze i ukąszenia: apteczka rodzica na wakacje

Lipiec to u nas miesiąc kleszczy i żwiru w kolanach. Po latach wycieczek szkolnych i rodzinnych mam apteczkę, która mieści się w plecaku, i kilka zasad, których się trzymam. O leczeniu zawsze decyduje lekarz.

Pisze Ewa, nauczycielka wczesnoszkolna, mama trójki dzieci 5 min czytania

Pierwszego kleszcza wyjęłam Agacie, kiedy miała pięć lat. Trzęsły mi się ręce bardziej niż jej. Przeczytałam wcześniej w internecie trzy sprzeczne porady, więc stałam nad nią z pęsetą, masłem i spirytusem i nie wiedziałam, czego użyć. Użyłam pęsety i dobrze zrobiłam, ale na masło do dziś patrzę podejrzliwie.

Od tamtego czasu kleszczy u trojga dzieci było sporo. Do tego osy, komary, pokrzywy i rozbite kolana. Zebrałam tu, co robię, na podstawie zaleceń Głównego Inspektoratu Sanitarnego i tego, co usłyszałam od naszej pediatry. W każdej wątpliwej sytuacji odsyłam do lekarza.

Zanim kleszcz się przyczepi

Najlepszy kleszcz to taki, który się nie wbił. Kilka rzeczy, które robimy od wiosny do jesieni, zwłaszcza w lesie, na łące i w wysokiej trawie:

  • Długie spodnie i zakryte buty na wycieczki do lasu. Jasne kolory, na których łatwiej zobaczyć kleszcza.
  • Środek odstraszający owady i kleszcze, przeznaczony dla dzieci w danym wieku. Przeczytaj ulotkę, bo nie każdy preparat jest dla małych dzieci. Przy wątpliwościach zapytaj farmaceutę.
  • Chodzenie środkiem ścieżki, a nie przez chaszcze. Kacper nie cierpi tej zasady.
  • Oględziny po powrocie. To najważniejsze. Po każdym wyjściu do lasu czy na łąkę oglądamy całe ciało dziecka: za uszami, na głowie przy linii włosów, pod pachami, w pachwinach, pod kolanami, w pępku. Kleszcze lubią miejsca ciepłe i z cienką skórą.

Na zielonej szkole robimy to z opiekunkami codziennie wieczorem. Dzieci sprawdzają się same, a my pomagamy przy głowie i plecach. Rodzice przed zieloną szkołą często pytają, co robimy z kleszczem. Odpowiedź: to samo, co w domu, i dajemy znać rodzicom.

Jak usunąć kleszcza

Zgodnie z zaleceniami GIS kleszcza usuwa się jak najszybciej po zauważeniu, mechanicznie: pęsetą albo specjalnym przyrządem do usuwania kleszczy, dostępnym w aptece. Chwyta się go jak najbliżej skóry i pewnym ruchem wyciąga. Potem miejsce się dezynfekuje, a ręce myje.

Czego nie robić: nie smarować kleszcza masłem, tłuszczem, alkoholem ani niczym innym przed usunięciem. Nie przypalać, nie wykręcać na siłę. Jeśli część kleszcza zostanie w skórze albo nie umiesz go usunąć, idź do lekarza albo pielęgniarki w przychodni. Nikt nie będzie się śmiał, to częsta wizyta.

U nas przyrząd do usuwania kleszczy jest w każdej apteczce: domowej, samochodowej i w plecaku Piotra na wypady w Beskidy.

Co obserwować potem

Najczęstsze choroby przenoszone przez kleszcze w Polsce to borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu. Po usunięciu kleszcza obserwuj miejsce ukąszenia przez kolejne tygodnie, a także ogólne samopoczucie dziecka.

Do lekarza idziemy, gdy:

  • wokół miejsca ukąszenia pojawia się zaczerwienienie, które się powiększa (może to być rumień wędrujący, nawet po kilku dniach czy tygodniach),
  • dziecko ma gorączkę, bóle głowy, bóle mięśni czy stawów, jest osłabione, a wcześniej miało kleszcza,
  • część kleszcza została w skórze i nie da się jej usunąć,
  • cokolwiek cię niepokoi.

Zapisz sobie datę ukąszenia i miejsce na ciele. Lekarz zapyta. Przeciw kleszczowemu zapaleniu mózgu istnieje szczepienie zalecane, ale nie ma szczepionki przeciw boreliozie. O szczepieniu warto porozmawiać z pediatrą, zwłaszcza jeśli rodzina dużo czasu spędza w lesie.

Osy, pszczoły, komary

Użądlenie osy czy pszczoły boli i dziecko płacze głośno. Zwykle kończy się na obrzęku i zaczerwienieniu. Usuwamy żądło, jeśli zostało (przy pszczole), chłodzimy miejsce zimnym okładem, uspokajamy.

Są jednak sytuacje, w których dzwonisz po pomoc od razu, na 112: gdy dziecko ma trudności z oddychaniem, obrzęk twarzy, warg, języka albo gardła, pokrzywkę na całym ciele, zawroty głowy, słabnie. Także przy użądleniu w jamę ustną albo gardło. To mogą być objawy ciężkiej reakcji alergicznej i tu nie ma miejsca na czekanie.

Jeśli dziecko ma rozpoznaną alergię na jad owadów i lekarz przepisał mu leki na wypadek użądlenia, zawsze je zabieraj i naucz obsługi wszystkich dorosłych, którzy zostają z dzieckiem. Łącznie z babcią, wychowawczynią i trenerem.

Komary to głównie swędzenie. Chłodny okład, obcięte krótko paznokcie, żeby dziecko nie rozdrapało do krwi. Przy dużych, bolesnych obrzękach albo śladach zakażenia, jak ropa czy czerwona smuga, do lekarza.

Otarcia i rozbite kolana

Wakacje to też żwir w kolanach, otarte łokcie i drzazgi z drewnianej ławki. Tu nie ma filozofii: przemyć ranę czystą wodą albo solą fizjologiczną, delikatnie usunąć brud, zdezynfekować, przykryć opatrunkiem. Drzazgę, która wystaje, wyciągam pęsetą. Tej, która weszła głęboko, nie dłubię igłą, tylko pokazuję w przychodni.

Do lekarza idziemy, gdy rana jest głęboka, mocno krwawi, jest zabrudzona ziemią, której nie da się wypłukać, albo po kilku dniach robi się czerwona, gorąca i boli coraz bardziej. Przy głębszych ranach lekarz zapyta też o szczepienia przeciw tężcowi, więc dobrze mieć pod ręką książeczkę zdrowia dziecka albo dostęp do Internetowego Konta Pacjenta.

Apteczka, którą noszę

To moja lista, nie lekarska. Uzgodnij z pediatrą, co z niej pasuje twojemu dziecku, szczególnie leki.

  • przyrząd do usuwania kleszczy i pęseta,
  • środek do dezynfekcji ran i skóry,
  • plastry różnych rozmiarów, także duże na kolana, gaziki jałowe, bandaż elastyczny,
  • sól fizjologiczna w ampułkach do przemywania oczu i ran,
  • żel chłodzący albo zimny okład jednorazowy,
  • leki przeciwgorączkowe i przeciwbólowe w dawkach dla dzieci, uzgodnione z lekarzem,
  • leki stałe dzieci, na przykład na alergię,
  • krem z filtrem i środek odstraszający owady,
  • nożyczki, rękawiczki jednorazowe, folia NRC,
  • kartka z numerami telefonów i informacją o alergiach dzieci.

Leki sprawdzam przed każdym sezonem, bo przeterminowany syrop na dnie apteczki to klasyka. O ochronie przed słońcem pisałam osobno przy upale i słońcu, więc tu tylko przypominam: krem jest w apteczce, ale ma być też na dziecku.

Spokój jest najważniejszy

Dziecko patrzy na twoją twarz, kiedy wyjmujesz kleszcza. Jeśli widzi panikę, panikuje. Jeśli widzi spokój, zwykle wytrzyma. Mówię wtedy: „Mam cię, to chwila, zaraz będzie po wszystkim”. I robię to szybko.

Mila w tym roku sama zauważyła kleszcza na nodze po spacerze w parku. Przyszła, pokazała i powiedziała: „Mama, dawaj ten przyrząd”. Nie płakała. Była bardzo dumna. Ja trochę mniej spokojna, niż udawałam, ale tego nie widziała.

Ewa z Gliwic

Od dwudziestu lat uczy w klasach 1-3, zaczynała w przedszkolu. Mieszka w Gliwicach z Piotrem i trójką dzieci: Agatą, Kacprem i Milą. Pisze o tym, co widzi z obu stron szkolnej ławki: jako nauczycielka i jako mama. Ciepło, ale bez lukru.

Więcej o mnie

Więcej z zakładki Zdrowie dziecka