Do treści strony
Szkoła

Jak rozmawiać z dzieckiem o świadectwie w klasach 1-3

W klasach 1-3 świadectwo nie ma paska ani średniej, jest opis. A jednak dzieci i tak porównują, kto ile dostał dyplomów i czyja pani napisała więcej. Jak o tym rozmawiać, żeby czerwiec był dobrym końcem, a nie pierwszym rankingiem.

Pisze Ewa, nauczycielka wczesnoszkolna, mama trójki dzieci 5 min czytania

W tym roku żegnam moją 3b. Trzy lata temu przyszli do mnie jako pierwszaki, niektórzy z mlecznymi zębami na przodzie, niektórzy z płaczem przy drzwiach. Za miesiąc kończą edukację wczesnoszkolną i we wrześniu pójdą do czwartej klasy, do nauczycieli przedmiotów. Właśnie piszę im roczne oceny opisowe. Ostatnie, jakie ode mnie dostaną.

Zajęcia w tym roku szkolnym kończą się 26 czerwca. Zanim ten dzień przyjdzie, chcę napisać o czymś, co widzę co roku: jak bardzo świadectwo w klasach 1-3 różni się od tego, co pamiętamy z własnej szkoły, i jak łatwo zepsuć dziecku ten dzień jednym pytaniem.

Co jest na świadectwie w klasach 1-3

Roczna ocena klasyfikacyjna w klasach 1-3 jest opisowa. Na świadectwie nie ma cyfr ani średniej, a więc nie ma też świadectwa z wyróżnieniem, czyli słynnego paska. Ten pojawia się dopiero od czwartej klasy, kiedy są oceny cyfrowe. Opis dotyczy osiągnięć w poszczególnych edukacjach i zachowania.

Dziecko w klasach 1-3 praktycznie zawsze przechodzi do następnej klasy. Powtarzanie klasy to wyjątkowa sytuacja, o której decyduje rada pedagogiczna, i nigdy nie dzieje się bez wcześniejszych rozmów z rodzicami. Jeśli nikt z tobą o tym nie rozmawiał, możesz spokojnie odłożyć ten lęk.

Pisałam już, jak czytać ocenę opisową między wierszami. Roczna opisówka to ten sam język, tylko podsumowujący cały rok, i często trochę cieplejszy. Nauczyciele wiedzą, że rodzice będą ją czytać latami.

Najgorsze pytanie na zakończenie roku

„A co dostała Nela?” Albo: „A ile dyplomów ma Witek?”

Rozumiem, skąd się bierze. Nasze świadectwa były porównywalne, liczby można było zestawić. Ale w klasach 1-3 nie ma czego zestawiać, a dziecko, które słyszy takie pytanie, uczy się jednej rzeczy: że jego rok szkolny jest wart tyle, ile porównanie z kolegą.

W czerwcu na korytarzach słyszę dzieci, które powtarzają rozmowy rodziców. „Moja mama mówi, że pani napisała mi mniej niż tobie”. To naprawdę boli. Nie mnie, dziecko.

Jak przeczytać świadectwo z dzieckiem

Proponuję rytuał, który stosujemy w domu od czasów pierwszej klasy Agaty. Świadectwo czytamy w domu, przy stole, w spokoju. Nie na szkolnym korytarzu, nie w samochodzie.

Czytam na głos zdania, które mówią o tym, co dziecko umie i co mu się udało. Potem pytam: „Z czego ty jesteś dumny w tym roku?”. Odpowiedzi bywają zaskakujące. Kacper po drugiej klasie powiedział, że jest dumny, że nauczył się grać w szachy na przerwach. Nie było tego na świadectwie. Ale dla niego to był najważniejszy sukces roku.

Jeśli w ocenie jest zdanie o czymś, co jeszcze nie wychodzi, nie przemilczaj go, ale nie zaczynaj od niego. Powiedz po swojemu: „Pani pisze, że z pisaniem jeszcze będziecie pracować. Co myślisz, co by ci pomogło?”. Dziecko w wieku ośmiu, dziewięciu lat potrafi dać bardzo mądrą odpowiedź.

Nagrody: za co i czy w ogóle

Tu rodzice dzielą się na dwa obozy. Jedni dają prezent za świadectwo, inni uważają, że to przekupstwo. Nie będę rozstrzygać, bo w naszym domu też bywało różnie. Powiem tylko, co widzę z perspektywy szkoły.

Nagroda za „dobre świadectwo” w klasach 1-3 nie ma sensu, bo nie ma tu dobrego i złego świadectwa w sensie liczbowym. Jeśli chcesz coś dać, niech to będzie świętowanie końca roku: wyjście na lody, wspólny wieczór, wycieczka. Dla wszystkich dzieci w domu, niezależnie od tego, co jest napisane w opisie. To mówi dziecku: skończyłeś ważny etap, cieszymy się z tobą.

U nas tradycją jest wyjście do cukierni w ostatni dzień szkoły i wybór czegoś, czego normalnie nie kupujemy. W tym roku idziemy we trójkę, bo Agata, w liceum, „jest już na to za duża”. Zobaczymy, czy wytrzyma.

Dyplomy, nagrody książkowe, apel

W wielu szkołach na zakończenie roku w klasach 1-3 są dyplomy. Za czytanie, za pomoc kolegom, za sport, za frekwencję. Nauczyciele starają się, żeby każde dziecko coś dostało. Ja staram się bardzo, bo wiem, jak wygląda twarz dziecka, które jako jedyne w rzędzie nic nie trzyma.

Mimo to nie zawsze się udaje, a dzieci liczą. Jeśli twoje dziecko wróci smutne, bo inni mieli więcej dyplomów, nie mów „nie przejmuj się, to nieważne”. Dla niego jest ważne. Powiedz raczej: „Widzę, że jest ci przykro. Opowiedz mi o tym”. I potem przypomnij rzeczy, które w tym roku mu się udały, konkretnie, z imienia.

Przejście do czwartej klasy

Dla rodziców trzecioklasistów czerwiec to też pożegnanie z jedną panią. Od września dziecko będzie miało kilku nauczycieli, oceny cyfrowe i zupełnie inny rytm. Warto już teraz o tym rozmawiać, bez straszenia.

W mojej klasie w czerwcu robimy „spotkanie z czwartą klasą”: przychodzą uczniowie, którzy w zeszłym roku skończyli trzecią, i opowiadają, jak jest. Dzieci zadają pytania, które by mi nie przyszły do głowy. „Czy w czwartej klasie można jeść na przerwie?” „Czy nauczyciele krzyczą?” To bardzo dobry sposób, żeby oswoić zmianę.

W domu możecie zrobić podobnie: porozmawiajcie o tym, co się zmieni, i o tym, co zostanie. Koledzy, szkoła, sala gimnastyczna, pani ze świetlicy.

Nie zamieniaj wakacji w poprawkę

Czasem po przeczytaniu świadectwa rodzice od razu planują: „to w wakacje przerobimy pisanie”, „kupimy ćwiczenia z matematyki na całe lato”. Rozumiem ten odruch. Ale dziecko, które słyszy w dniu zakończenia roku, że wakacje będą czasem nadrabiania, odbiera świadectwo jak listę zaległości.

Jeśli coś rzeczywiście wymaga pracy, porozmawiaj o tym z wychowawczynią przed końcem roku i zapytaj, co ma sens w lecie. Zwykle usłyszysz: dużo czytania, gry, ruch, odpoczynek, i najwyżej trochę spokojnej pracy tygodniowo. Pierwsze dni wakacji niech będą po prostu wakacjami.

Dzień zakończenia

Ostatnia rada, praktyczna. Na zakończenie roku przyjdź, jeśli możesz. Nie dla akademii, tylko dla dziecka. Dziewięciolatek, który odbiera świadectwo i szuka wzrokiem mamy albo taty, pamięta, czy ktoś tam był.

Ja w tym roku będę stała po drugiej stronie, przy biurku, rozdając dwadzieścia trzy świadectwa. I wiem już, że będę płakać. Zawsze płaczę przy pierwszej klasie i przy trzeciej. Przy drugiej jakoś się trzymam.

Ewa z Gliwic

Od dwudziestu lat uczy w klasach 1-3, zaczynała w przedszkolu. Mieszka w Gliwicach z Piotrem i trójką dzieci: Agatą, Kacprem i Milą. Pisze o tym, co widzi z obu stron szkolnej ławki: jako nauczycielka i jako mama. Ciepło, ale bez lukru.

Więcej o mnie

Więcej z zakładki Szkoła