Do treści strony
Przedszkole

Dzień otwarty w przedszkolu od strony zaplecza

Na dniu otwartym wszystko jest wyprasowane, a panie uśmiechnięte. To dobrze, ale nie tego szukasz. Z perspektywy kogoś, kto takie dni organizował i na nie chodził jako mama, piszę, gdzie patrzeć, żeby zobaczyć zwykły wtorek.

Pisze Ewa, nauczycielka wczesnoszkolna, mama trójki dzieci 6 min czytania

Kiedy pracowałam w przedszkolu, dzień otwarty oznaczał dla nas dwa dni wcześniej mycie zabawek, wieszanie nowych prac na korytarzu i ustalanie, kto co powie. Nie było w tym nic nieuczciwego. Każdy, kto zaprasza gości, sprząta mieszkanie. Ale jako mama wiem też, że rodzic przychodzi po coś innego niż wysprzątane mieszkanie. Chce zobaczyć, jak tu się żyje.

Co widać zza drzwi sali

W dniu otwartym stałyśmy z koleżanką przy drzwiach sali i patrzyłyśmy nie tylko na dzieci, ale i na rodziców. Po kilku latach wiedziałam, że jednych rzeczy nie da się wyprasować na jeden dzień, choćby się bardzo chciało. Nie da się nauczyć dzieci w dwa dni, żeby podchodziły do pani i przytulały się do niej bez zachęty. Nie da się zmienić tonu, jakim woźna mówi do trzylatka, który rozlał wodę. Nie da się ukryć, czy dzieci wiedzą, gdzie co leży, czy każdą kredkę podaje im dorosły.

Te rzeczy zobaczysz, jeśli zamiast słuchać prezentacji popatrzysz na to, co dzieje się w kącie sali. Reszta tego wpisu to lista miejsc, w których to widać najlepiej.

Dni otwarte odbywają się zwykle przed rekrutacją, ale wiele przedszkoli organizuje je też późną wiosną i latem, dla dzieci przyjętych na nowy rok albo dla tych, które szukają miejsca w postępowaniu uzupełniającym. Pisałam wcześniej o kalendarzu i dokumentach w rekrutacji. Ten wpis jest o tym, co zrobić z oczami i uszami, kiedy już tam jesteś.

Przyjdź z listą, ale patrz poza nią

Zapisz sobie pytania wcześniej, bo na miejscu dziecko ciągnie cię za rękę do kącika z klockami i wszystko wylatuje z głowy. Ale nie trzymaj się tylko listy. Najwięcej dowiesz się z rzeczy, których nikt ci nie pokazuje.

Szatnia mówi więcej niż sala

Zacznij od szatni. Serio. Popatrz na szafki: czy są podpisane, czy mają obrazki dla dzieci, które jeszcze nie czytają? Czy są worki na kapcie, czy wszystko leży na kupie? Czy jest miejsce na ubranie na zmianę?

Szatnia to miejsce, w którym dziecko spędza rano i po południu stresujące minuty rozstania i powrotu. Jeśli jest w niej porządek pomyślany dla dziecka, a nie tylko dla dorosłych, to dobry znak. Jeśli widzisz kartkę „prosimy nie zostawiać wózków”, a pod nią pięć wózków, też to coś mówi, tylko o czym innym.

Łazienka

Zajrzyj. Nikt się nie obrazi. Czy dzieci mają dostęp do mydła i ręczników na swojej wysokości? Czy toalety są dla dzieci, czy dla dorosłych z podestem? Czy jest czysto nie tylko dlatego, że jest dzień otwarty?

Maluchy trzyletnie w łazience spędzają sporo czasu i często potrzebują pomocy. Zapytaj wprost: kto pomaga dzieciom w toalecie, ile osób jest w grupie oprócz nauczycielki? W wielu przedszkolach jest pomoc nauczyciela albo woźna oddziałowa, ale nie wszędzie i nie w każdej grupie.

Sala: popatrz na ściany i podłogę

Na ścianach szukaj prac dzieci. Nie tych idealnych, wyciętych przez panią i podpisanych równo. Takich naprawdę dziecięcych, krzywych, z klejem, który wyszedł bokiem. Jeśli wszystkie prace wyglądają tak samo, to najpewniej dzieci kolorowały szablony. Nie ma w tym nic złego raz na jakiś czas, ale jeśli nic innego nie ma, zapytaj, jak wygląda twórczość na co dzień.

Zobacz, czy zabawki są na dziecięcej wysokości, czy dziecko może samo po nie sięgnąć. Czy są kąciki: do czytania, do budowania, do zabawy w dom? Czy jest miejsce, w którym zmęczony trzylatek może się schować na chwilę?

Pytania do dyrekcji

Tych nie wstydź się zadawać. Dobra dyrekcja lubi rodziców, którzy wiedzą, o co pytać.

  • Ile dzieci jest w grupie i ile osób dorosłych się nimi zajmuje? Liczebność grupy w publicznym przedszkolu ma limit określony w przepisach, ale różnica między pełną grupą a mniejszą potrafi być odczuwalna.
  • Jak wygląda adaptacja? Czy rodzic może być w sali pierwsze dni? Jak długo? Przedszkola mają tu bardzo różne podejścia i lepiej wiedzieć to przed wrześniem.
  • Jak wygląda plan dnia? O której śniadanie, obiad, odpoczynek, wyjście na dwór? Czy dzieci wychodzą na plac przy każdej pogodzie?
  • Czy starszaki śpią? Leżakowanie trzylatków to jedna sprawa, a pięciolatki, które nie chcą spać, to druga. Zapytaj, co robią dzieci, które nie śpią.
  • Kuchnia na miejscu czy catering? Jaki jest jadłospis i czy można go zobaczyć? Jak przedszkole radzi sobie z alergiami i dietami?
  • Jakie są zajęcia dodatkowe i czy są płatne? Część zajęć bywa w ramach czasu przedszkola, część organizują firmy zewnętrzne za dodatkową opłatą.
  • Jak przedszkole kontaktuje się z rodzicami? Aplikacja, dziennik, tablica, rozmowy przy odbiorze?

Pytania do nauczycielek

Jeśli masz szansę porozmawiać z panią z grupy, zapytaj o konkretną sytuację, a nie o ogólną filozofię. Przykłady, które naprawdę coś mówią:

  • Co pani robi, kiedy dziecko płacze po wyjściu rodzica?
  • Jak wygląda sytuacja, kiedy dwoje dzieci bije się o zabawkę?
  • Co się dzieje, kiedy dziecko nie chce jeść?
  • Czy dzieci mogą same wybrać, w co się bawią, czy zajęcia są głównie kierowane?

W odpowiedziach nie szukaj idealnej teorii. Szukaj spokoju i konkretu. Nauczycielka, która mówi „przytulam, tłumaczę, że mama wróci po obiedzie, i zajmujemy się czymś razem”, mówi prawdę o swojej pracy. Sama odpowiadałam mniej więcej tak i widziałam, że rodzice od razu zapisywali to w telefonie. Taka, która mówi tylko o „indywidualnym podejściu do każdego dziecka”, może też tak pracować, ale nie dowiedziałaś się niczego.

Plac zabaw

Wyjdź na zewnątrz. Czy plac jest ogrodzony, czy jest cień, czy są miejsca na zabawę w piasku, bieganie i spokojne siedzenie? Czy sprzęt wygląda na używany, czy tylko na ładny? Plac zabaw pusty i czysty w maju może znaczyć, że dzieci rzadko z niego korzystają.

Na co patrzeć u swojego dziecka

Zabierz dziecko, jeśli przedszkole na to pozwala. I patrz na nie. Czy chętnie wchodzi do sali, czy trzyma cię za nogę? Czy coś je zainteresowało? Nie wyciągaj z tego wielkich wniosków, bo dziecko w nowym miejscu, w tłumie obcych dorosłych, zachowuje się inaczej niż na co dzień. Ale czasem widać, że gdzieś mu po prostu dobrze.

Pamiętam, jak z Milą byłyśmy w dwóch przedszkolach. W jednym przez całą wizytę stała przy mnie. W drugim, tym, do którego chodziły wcześniej Agata i Kacper, poszła prosto do kącika z farbami i nie chciała wracać. Oczywiście pomogło to, że znała korytarze z odbierania brata. Ale wybór był łatwy.

Po wizycie

Zapisz swoje wrażenia tego samego dnia. Po trzech wizytach wszystko się miesza. Co ci się podobało, co cię zaniepokoiło, co cię zdziwiło. I zapytaj innych rodziców, najlepiej tych, których dzieci już tam chodzą. Plac zabaw pod przedszkolem o szesnastej to najlepsze miejsce na szczere opinie.

Dzień otwarty pokazuje przedszkole od najlepszej strony. Zwykły wtorek w listopadzie, z katarem w połowie grupy i deszczem za oknem, wygląda inaczej, więc pytaj o niego wprost.

Na moim ostatnim dniu otwartym jako przedszkolanka najlepsze pytanie zadał tata w roboczej kurtce, który przyszedł prosto z nocnej zmiany. Zapytał, gdzie suszą się mokre rękawiczki po spacerze. Pokazałam mu kaloryfer w szatni i rozciągnięty nad nim sznurek z klamerkami. Pokiwał głową i wyszedł, zanim dyrektorka skończyła mówić o zajęciach z angielskiego.

Ewa z Gliwic

Od dwudziestu lat uczy w klasach 1-3, zaczynała w przedszkolu. Mieszka w Gliwicach z Piotrem i trójką dzieci: Agatą, Kacprem i Milą. Pisze o tym, co widzi z obu stron szkolnej ławki: jako nauczycielka i jako mama. Ciepło, ale bez lukru.

Więcej o mnie

Więcej z zakładki Przedszkole