Autokar na wycieczkę klasową. Co sprawdzam u przewoźnika, zanim podpiszę kartę wycieczki
Planuję pierwszą wycieczkę mojej nowej 1a. Program to najprzyjemniejsza część, a najwięcej pytań mam zawsze o autokar: kto prowadzi, ile godzin, gdzie postój, co jest w cenie. Spisałam swoją listę, uzupełnioną o doświadczenia przyjaciółki, która uczy pod Wrocławiem.
Pisze Ewa, nauczycielka wczesnoszkolna, mama trójki dzieci 5 min czytania

Na pierwszym zebraniu z rodzicami 1a, między wyborem trójki klasowej a ustaleniami o kapciach, padło pytanie o wycieczki. Odpowiedziałam, że pierwszą planuję na październik, krótką, do godziny drogi od Gliwic, żeby dzieci sprawdziły, jak to jest jechać gdzieś z klasą, a nie z mamą. Jedna z mam zapytała od razu: „A autokarem? Kto prowadzi?”. Dobre pytanie. Takie, które sama zadaję od dwudziestu lat.
Program wycieczki układa się prawie sam. Autokar to część, której rodzice nie widzą, a od której zależy najwięcej. Poniżej moja lista. Nie jest urzędowa, to raczej notatki wychowawczyni, która przejechała z dziećmi sporo kilometrów i kilka razy coś przeoczyła.
Kto za co odpowiada
Wycieczkę szkolną organizuje szkoła. Dyrektor zatwierdza program i kartę wycieczki, wyznacza kierownika i opiekunów, a liczbę opiekunów ustala, biorąc pod uwagę wiek dzieci i rodzaj wyjazdu. Przy pierwszej klasie i dwudziestu jeden dzieciach jadę z dwiema mamami i drugą nauczycielką. Rodzice dają pisemną zgodę i informacje o zdrowiu dziecka, o czym pisałam szerzej przy zielonej szkole.
Przewoźnika zamawia szkoła albo biuro, które organizuje wyjazd. Ale to kierownik wycieczki stoi rano przy autokarze z listą dzieci i to on decyduje, czy wszyscy wsiadają. Dlatego zawsze chcę wiedzieć, z kim jedziemy, zanim podpiszę kartę.
Pytania, które zadaję przewoźnikowi
Zanim zamówimy przejazd, proszę o odpowiedzi na kilka rzeczy. Porządny przewoźnik odpowiada na nie bez urazy, bo słyszy je od każdej szkoły:
- Jaki pojazd i ile miejsc. Dwadzieścia jeden dzieci i czworo dorosłych to dwadzieścia pięć osób. Mały autobus na dwadzieścia osiem miejsc wystarczy, pięćdziesięcioosobowy autokar to przepłacanie za puste fotele.
- Czy wszystkie fotele mają pasy. W autokarze nie wozi się dzieci w fotelikach, ale jeśli są pasy, dzieci mają je zapięte przez całą jazdę. Sprawdzam to sama, rząd po rzędzie, przy każdym ruszeniu z postoju.
- Klimatyzacja i toaleta. Toaleta jest zwykle w większych autokarach. Bez niej planuję postoje częściej, przy pierwszakach mniej więcej co półtorej godziny.
- Kierowca. Prawo jazdy kategorii D i kwalifikacja zawodowa to podstawa. Pytam też, czy kierowca jeździł już z małymi dziećmi. Ten, który zna szkolne grupy, wie, że w autokarze pierwszaków ktoś na pewno zgłosi potrzebę pięć minut po postoju.
- Co jest w cenie. Kierowca, paliwo, opłaty za autostrady, ubezpieczenie. Osobno pytam o parkingi, wjazdy do miast, nadgodziny, gdyby powrót się przeciągnął, i nocleg kierowcy przy dłuższych wyjazdach.
Jak to robią pod Wrocławiem
Moja przyjaciółka z liceum, Renata, wyszła za mąż pod Trzebnicę i od lat uczy tam w szkole. Wymieniamy się listami do wycieczek, odkąd obie zostałyśmy wychowawczyniami. Jej szkoła od kilku sezonów jeździ z tym samym przewoźnikiem z okolic Wrocławia, Wrocek Travel, i Renata przysłała mi stronę, z której korzystają przy zamawianiu: wynajem autokarów Trzebnica (https://wrocektravel.pl/wynajem-autokarow-trzebnica). Spodobało mi się, że wszystko, o co pytam przewoźników, jest tam wypisane wprost: pojazdy od dwudziestu ośmiu do pięćdziesięciu dziewięciu miejsc, klimatyzacja, toalety w większych modelach, kierowcy z kategorią D, kwalifikacją i regularnymi badaniami.
Druga rzecz, która mnie przekonała, to sposób podawania cen. Przykładowy przejazd jest wyceniony ryczałtem, z dopiskiem, że cena obejmuje kierowcę, paliwo, autostrady i ubezpieczenie. Przy takiej wycenie łatwiej policzyć koszt na jedno dziecko i nie ma niespodzianek na fakturze po powrocie. Renata mówi, że najbardziej ceni stałego kierowcę, który po trzeciej wycieczce zna już szkolny parking i wie, że dzieci wsiadają od strony boiska.
Kontrola autokaru przed wyjazdem
Szkoła może poprosić policję o sprawdzenie autokaru i kierowcy przed wyjazdem. Zgłasza się to z wyprzedzeniem, a w sezonie wycieczek w wielu miastach są wyznaczone miejsca i godziny takich kontroli. Policjanci sprawdzają stan techniczny pojazdu, dokumenty i trzeźwość kierowcy. Kilka minut opóźnienia na starcie to niska cena za spokój.
Ja robię też swój przegląd, mniej fachowy: czy w autokarze jest czysto, czy działają nawiewy, czy pasy da się zapiąć (raz trafiłam na fotele, w których klamry schowane były głęboko pod siedziskami), gdzie jest apteczka i gaśnica. Jeśli coś mi się nie podoba, mówię o tym przed wejściem dzieci, a nie po drodze.
Czas pracy kierowcy
To temat, o którym rodzice rzadko myślą, a od którego zależy program. Przepisy dają kierowcy autokaru twarde limity: po czterech i pół godzinach jazdy przysługuje mu co najmniej czterdzieści pięć minut przerwy, a dzienny czas jazdy też jest ograniczony. Do tego dochodzi czas pracy, w który wlicza się nie tylko kręcenie kierownicą.
W praktyce wycieczka jednodniowa, na której jedziemy trzy godziny w jedną stronę, zwiedzamy osiem godzin i wracamy kolejne trzy, to dzień za długi i dla dzieci, i dla kierowcy. Przy dłuższych trasach przewoźnik daje drugiego kierowcę albo trzeba skrócić program. Wolę to ustalić przy wycenie niż usłyszeć na parkingu pod muzeum, że „pan kierowca musi teraz odpocząć”.
W drodze z pierwszakami
Kilka rzeczy, które sprawdzają się u mnie przy każdej grupie:
- dzieci z chorobą lokomocyjną siadają z przodu, przy oknie, a rodzice wcześniej mówią mi, czy i co dziecko dostało przed wyjazdem,
- worki na wszelki wypadek w kieszeni każdej opiekunki, nie w jednym pudełku na końcu autokaru,
- plecaki pod nogami albo na półce nad głową, nigdy w przejściu,
- jedzenie dopiero na pierwszym postoju, bo pierwsze kanapki znikają zwykle na wysokości pierwszego ronda,
- liczenie dzieci przy każdym wsiadaniu, głośno i zawsze w tej samej kolejności.
O tym, co dziecko powinno mieć w plecaku na wycieczkę jednodniową, pisałam już osobno. Tu dodam tylko, że do autokaru przydaje się mała bluza, bo klimatyzacja potrafi zmrozić pierwszaka w krótkim rękawku.
Gdy grupa jest większa albo trasa dłuższa
Czasem jedzie kilka klas naraz albo cała szkoła na zakończenie roku. Wtedy rozmawia się o dwóch autokarach albo jednym dużym, a przy wyjazdach na kilka dni o noclegu kierowcy i postojach w trasie. Renata przy takich wyjazdach zagląda do pełnej oferty przewoźnika, gdzie jest wszystko naraz: autokary Wrocław (https://wrocektravel.pl), wyjazdy z całego Dolnego Śląska, bus 8+1 na mniejsze grupy, przewozy po Polsce i za granicę. Mówi, że przy trzech klasach i różnych godzinach wyjazdu łatwiej ustalić wszystko z jednym przewoźnikiem niż dzwonić do trzech.
U mnie, w Gliwicach, szkoła ma swoich sprawdzonych przewoźników, z którymi jeździmy od lat, ale lista pytań jest ta sama, gdziekolwiek się mieszka. Zapisałam ją zielonym długopisem na ostatniej stronie kalendarza nauczycielskiego, obok numeru do sekretariatu. Październikowa wycieczka 1a ma już program, zgody rodziców wracają do mnie w teczkach, a przewoźnik dostał moje pytania w poniedziałek. Odpowiedział na wszystkie jeszcze tego samego dnia.
