Plecak przedszkolaka na jednodniową wycieczkę
Plecak przedszkolaka na wycieczkę ma być lekki, prosty i taki, żeby dziecko samo umiało go otworzyć. Wszystko inne jest mniej ważne, niż się rodzicom wydaje. Lista po latach w przedszkolu, w szkole i na własnych wyjazdach.
Pisze Ewa, nauczycielka wczesnoszkolna, mama trójki dzieci 5 min czytania
W zeszły piątek Mila pojechała z zerówką na wycieczkę na farmę pod Gliwicami. Wieczorem przed wyjazdem pakowałyśmy plecak razem. Chciała zabrać: trzy pluszaki, piórnik, lusterko, książkę o dinozaurach i „coś na wypadek, gdyby zgłodniał kucyk”. Wynegocjowałyśmy jednego pluszaka i jabłko. Kucyk musiał sobie radzić sam.
Pakowanie plecaka przedszkolaka to w gruncie rzeczy jedna prosta zasada, powtarzana na różne sposoby: dziecko ma to nieść i obsłużyć samo. Kiedy pracowałam w przedszkolu, na każdej wycieczce widziałam, jak ta zasada działa albo nie działa.
Sam plecak
Zanim zaczniesz pakować, spójrz na plecak. Kilka rzeczy, które mają znaczenie:
- Rozmiar. Mały, dopasowany do pleców dziecka. Nie szkolny tornister starszego brata, który sięga do kolan.
- Zamek, który dziecko otworzy samo. Sprawdź to. Serio, poproś, żeby otworzyło i zamknęło. Na wycieczce jest dwadzieścia plecaków i dwie panie, nie ma czasu na mocowanie się z każdym zamkiem.
- Podpis. Imię i nazwisko w środku, najlepiej też na zewnątrz, na przywieszce. Dwadzieścia identycznych plecaków z tej samej sieciówki to nie żart, to codzienność.
- Szelki zapinane na piersi, jeśli są. Plecak wtedy nie zsuwa się z ramion przy biegu.
Jedzenie: mniej, prościej, w pudełku
Najczęstszy błąd rodziców to za dużo jedzenia. Rozumiem odruch, „a jak będzie głodny”. Ale przedszkolak na wycieczce je mniej niż w domu, bo wszystko jest ciekawsze od kanapki. Wraca z pełnym pudełkiem, a rodzic się martwi, że był głodny cały dzień.
Co się sprawdza:
- Kanapka pokrojona na małe kawałki, w pudełku, które dziecko umie otworzyć. Nie w folii, którą trzeba rozwijać lepkimi palcami.
- Owoc, który nie brudzi. Jabłko pokrojone w cząstki, winogrona, banan. Dojrzała brzoskwinia w plecaku to katastrofa.
- Mała przekąska, jeśli wychowawczyni pozwala. Zwykle jest lista: czasem słodycze są zakazane, czasem dozwolone „w rozsądnej ilości”. Trzymaj się listy, bo inaczej twoje dziecko będzie jedynym z batonem, a pani będzie musiała to rozwiązać.
- Mokre chusteczki. Nie da się ich mieć za dużo.
Jeśli dziecko ma alergię pokarmową, powiedz o tym wychowawczyni jeszcze raz przed wycieczką, nawet jeśli wie. Na wycieczce często jest poczęstunek, ognisko, kiełbaski, ktoś rozdaje cukierki. Lepiej przypomnieć niż żałować.
Picie
Bidon albo butelka, którą dziecko samo otworzy i zamknie, i która nie przecieka. Sprawdź to w domu, przewracając butelkę do góry dnem nad zlewem. Przeciekający bidon w plecaku oznacza mokrą kanapkę, mokre ubranie na zmianę i mokrego pluszaka. Widziałam to wiele razy.
Woda albo rozcieńczony sok. Słodkie napoje w upale nie gaszą pragnienia i kleją się do wszystkiego.
Ubranie: cebulka i zapas
Pogoda na wycieczce zawsze jest inna niż w prognozie. W kwietniu rano bywa zimno, w południe ciepło, a po południu pada. Dlatego:
- Na dziecku ubranie na cebulkę: koszulka, bluza, kurtka przeciwdeszczowa, którą można zdjąć i wsadzić do plecaka.
- W plecaku: jedna para skarpet i majtki na zmianę w woreczku strunowym. Tak, nawet dla sześciolatka. Kałuże, błoto, sytuacje awaryjne się zdarzają, a mokre skarpety potrafią zepsuć cały dzień.
- Czapka, zależnie od pogody: na słońce albo na wiatr.
- Wygodne buty, najlepiej już rozchodzone. Nowe sandały na wycieczkę to przepis na obtarcia i płacz w drodze powrotnej.
Wszystko podpisane. Kurtki na wycieczkach giną zadziwiająco często, zwłaszcza te zdjęte w autokarze.
Czego nie pakować
To jest lista, o której rodzice nie myślą, a którą znają wszystkie nauczycielki:
- Zabawki, których żal. Ulubiony pluszak, jeśli musi być, to taki, którego zgubienie nie skończy się dramatem całej rodziny. Najlepiej zostawić go w autokarze albo w plecaku.
- Telefon, tablet, smartwatch z internetem, chyba że wychowawczyni wyraźnie na to pozwala. Na wycieczce przedszkolnej to tylko kłopot i źródło kłótni.
- Pieniądze, jeśli nie są potrzebne. Przedszkolak nie umie jeszcze ich pilnować, a ktoś zawsze płacze przy sklepiku z pamiątkami.
- Ciężkie książki, gry, kolekcje naklejek. Wszystko, co jest ciężkie i ma dużo części.
Leki i ważne informacje
Jeśli dziecko bierze leki, na przykład alergik w sezonie pylenia, ustal wcześniej z wychowawczynią, jak to będzie wyglądać. Nauczyciel nie może podać leku ot tak, bez zgody i jasnych zasad. Pisałam o tym przy okazji alergii wiosennej u dzieci: zawsze lepiej to omówić przed wyjazdem niż wyjaśniać przez telefon z autokaru.
Numery telefonów rodziców nauczycielka powinna mieć, ale sprawdź, czy są aktualne. Zmieniłaś numer w styczniu? Daj znać.
Dzieci, które mają chorobę lokomocyjną, lepiej posadzić z przodu autokaru. Powiedz o tym wcześniej, a nie przy wsiadaniu.
Na rodzinną wycieczkę, dodatkowo
Kiedy jedziemy gdzieś sami, na przykład do Parku Śląskiego albo w Beskidy z Piotrem, dokładam kilka rzeczy do plecaka dorosłego, nie dziecka:
- mała apteczka: plastry, środek do dezynfekcji, pęseta, krem z filtrem,
- zapasowe jedzenie, bo rodzinna wycieczka zawsze trwa dłużej niż plan,
- worek na śmieci,
- kartka z numerem telefonu w kieszeni dziecka, na wypadek gdyby się zgubiło.
Ta ostatnia rzecz to moja obsesja od czasu, kiedy Agata, jako czterolatka, zniknęła mi na dwie minuty w tłumie w zoo. Dwie minuty, które pamiętam do dziś.
Wieczór przed i rano
Plecak pakujemy wieczorem, bo rano nikt nie ma głowy do skarpet na zmianę. Rano dokładam tylko to, co musi być świeże: kanapkę i pokrojone jabłko, wyjęte z lodówki w ostatniej chwili. Plecak stoi przy drzwiach, obok butów, żeby nie było szukania.
Rano też sprawdzam jedną rzecz, o której łatwo zapomnieć: godzinę zbiórki. Wycieczki często zaczynają się wcześniej niż zwykły dzień w przedszkolu, a autokar nie czeka. Kiedyś w przedszkolu czekaliśmy dziesięć minut na chłopca, którego tata był pewny, że wyjazd jest „jak zawsze o ósmej”. Był o siódmej trzydzieści. Kartka z informacją wisiała na drzwiach sali od tygodnia.
Pakujcie razem
Najważniejsza rada na koniec: pakujcie plecak razem z dzieckiem. Nie po to, żeby dziecko decydowało, tylko po to, żeby wiedziało, co ma i gdzie. Na wycieczce, kiedy pani mówi „wyjmijcie picie”, dziecko, które pakowało plecak, wie, że picie jest w bocznej kieszeni. Dziecko, któremu spakował rodzic, zaczyna wyrzucać wszystko na trawę.
Mila wróciła z farmy brudna, szczęśliwa i z pustym pudełkiem, co się rzadko zdarza. Jabłko dla kucyka też zjadła sama. Powiedziała, że kucyk miał siano i nie potrzebował.

