Do treści strony
Szkoła

Sprawdzian w trzeciej klasie bez odrabiania za dziecko

W trzeciej klasie pojawiają się pierwsze prawdziwe sprawdziany i pierwsze wieczory, kiedy rodzic ma ochotę po prostu powiedzieć dziecku, co ma napisać. Piszę z obu stron ławki: jako wychowawczyni 3b i jako mama, która też to przerabiała.

Pisze Ewa, nauczycielka wczesnoszkolna, mama trójki dzieci 5 min czytania

W kwietniu moja 3b pisała sprawdzian z matematyki: mnożenie i dzielenie, zadania tekstowe, trochę mierzenia. Dzień po sprawdzianie jedna z mam napisała do mnie przez dziennik elektroniczny, że córka „wszystko umiała w domu”. Wierzę jej. Tylko że w domu obok siedziała mama, a w klasie siedziała dziewczynka sama, z kartką i zegarem na ścianie.

Ta różnica to w gruncie rzeczy cały temat tego wpisu.

Czym jest sprawdzian w klasach 1-3

Najpierw jedno wyjaśnienie, bo rodzice często przenoszą na trzecią klasę to, co pamiętają z własnej szkoły. W klasach 1-3 ocena klasyfikacyjna jest opisowa, a sprawdzian to dla nauczyciela przede wszystkim informacja: co dziecko już opanowało, a nad czym trzeba jeszcze popracować. Nie jest to egzamin, od którego coś zależy. Oceny bieżące mogą mieć formę cyfr, punktów albo symboli, zależnie od statutu szkoły, ale żadna z nich nie jest wyrokiem.

Pisałam szerzej, jak czytać ocenę opisową między wierszami. Sprawdziany to w dużej mierze materiał, z którego ta ocena potem powstaje.

Druga sprawa: od kwietnia 2024 roku w klasach 1-3 nauczyciel nie zadaje pisemnych ani praktyczno-technicznych prac domowych do wykonania w czasie wolnym. Wyjątkiem są ćwiczenia usprawniające motorykę małą. To nie znaczy, że dziecko nie może w domu nic powtórzyć przed sprawdzianem. Znaczy tylko, że nie dostanie za to karty pracy do oddania. Ile i jak powtarzać, zależy od was.

Zanim zaczniesz pomagać: dowiedz się, co będzie

Wydaje się oczywiste, a jest najczęściej pomijane. Zapytaj dziecko, co będzie na sprawdzianie. Jeśli nie wie, a trzecioklasista często nie wie albo mówi „wszystko”, zajrzyj do dziennika. Nauczyciele zwykle wpisują zakres. Ja zawsze wpisuję i dodatkowo zapisuję go dzieciom w zeszycie, ale wiem, że nie wszyscy tak robią.

Zakres pozwala uniknąć najgorszego scenariusza: wieczoru przed sprawdzianem, kiedy cała rodzina powtarza tabliczkę mnożenia do dziesięciu, a na sprawdzianie jest tylko do pięciu i mierzenie linijką.

Planowanie to też umiejętność

Trzecioklasista nie umie sam zaplanować nauki. Tego się dopiero uczy. I tu jest pierwsze miejsce, w którym możesz pomóc naprawdę, a nie „za dziecko”.

Usiądźcie na chwilę z kalendarzem. Sprawdzian w piątek? W poniedziałek przejrzyjcie zeszyt i zobaczcie, co było na lekcjach. We wtorek dziesięć minut na to, co sprawia kłopot. W środę krótkie zadania. W czwartek nic, albo tylko jedno zadanie na rozgrzewkę i dobra kolacja.

Dziecko, które raz zobaczy, jak rozłożyć naukę na kilka dni, zaczyna to rozumieć. Mój Kacper w czwartej klasie, przed kartkówką z przyrody, sam powiedział: „To ja dziś przeczytam, a jutro mnie przepytasz”. Byłam wzruszona bardziej, niż przy jego pierwszych słowach.

Jak powtarzać, żeby to było jego

Kilka zasad, które stosuję w domu i polecam rodzicom mojej klasy:

Dziecko tłumaczy, ty słuchasz. Zamiast wyjaśniać, jak się robi zadanie tekstowe, poproś, żeby dziecko wytłumaczyło tobie. „Pokaż mi, jak to liczysz”. Jeśli umie wytłumaczyć, umie. Jeśli się plącze, to jest dokładnie miejsce do popracowania.

Nowe zadania, nie te same. Jeśli dziecko zrobiło już zadanie w zeszycie, powtórzenie go niewiele da, bo pamięta wynik. Wymyśl podobne. „Tata kupił cztery bułki po trzy złote” zamiast „Ala kupiła cztery zeszyty po trzy złote”. Te same liczby, inna historia.

Pozwól na błąd. Kiedy dziecko się myli, nie poprawiaj od razu. Zapytaj: „Sprawdź jeszcze raz, coś tu się nie zgadza”. Jeśli samo znajdzie błąd, nauczy się więcej niż z twojego wyjaśnienia.

Krótko. Piętnaście, dwadzieścia minut to dla dziewięciolatka dużo. Po godzinie wspólnej nauki oboje jesteście zmęczeni, a dziecko pamięta głównie to, że mama była zdenerwowana.

Czego nie robić

Tu będę trochę surowa, bo widzę skutki. Nie pisz za dziecko notatek, „żeby miało ładnie”. Nie rozwiązuj zadań i nie dyktuj wyników, „żeby wiedziało, jak ma być”. Nie ucz go na pamięć odpowiedzi.

Z mojej strony ławki wygląda to tak: dostaję sprawdzian dziecka, które według rodziców „wszystko umiało”, a na kartce widzę, że nie rozumie, co robi. Nie jest to wina dziecka. Ono po prostu nigdy nie rozwiązało tego samo. Widziało, jak robi to dorosły, i uznało, że wie.

Jest też druga strona. Dziecko, któremu ciągle ktoś pomaga, zaczyna myśleć, że samo nie da rady. A sprawdzian pisze się samemu, bez mamy obok.

Emocje przed sprawdzianem

W trzeciej klasie pierwsze sprawdziany potrafią budzić strach. Zwłaszcza u dzieci ambitnych i u tych, które słyszą w domu, jak ważne są oceny. Kilka rzeczy, które pomagają:

  • Mów o sprawdzianie spokojnie, jak o zwykłej rzeczy. „W piątek sprawdzisz, co już umiesz” brzmi inaczej niż „w piątek jest sprawdzian, musisz się nauczyć”.
  • Nie obiecuj nagród za ocenę. Nagroda za wysiłek, za naukę przez kilka dni, tak. Za wynik nie, bo wynik nie zawsze zależy tylko od dziecka.
  • Wieczór przed sprawdzianem to czas na normalny wieczór. Nie na powtórki do dziewiątej.
  • Rano śniadanie. Brzmi banalnie, ale widzę w klasie dzieci, które piszą sprawdzian głodne.

Po sprawdzianie

Kiedy dziecko wraca z wynikiem, pierwsze pytanie nie powinno brzmieć „ile dostałeś?”. Lepiej: „Jak ci poszło? Co było łatwe, co trudne?”. Dziecko, które słyszy najpierw pytanie o ocenę, szybko uczy się, że liczy się tylko ocena.

Jeśli wynik jest słaby, przejrzyjcie razem sprawdzian. W mojej klasie sprawdziany wracają do domu do wglądu, w innych szkołach można je obejrzeć na konsultacjach. Popatrzcie, gdzie był błąd. Czasem to nieuwaga, czasem nieznajomość, czasem dziecko źle przeczytało polecenie. Ta ostatnia rzecz to zresztą najczęstszy problem trzecioklasistów i wraca do czytania ze zrozumieniem, o którym pisałam przy czytaniu z sześciolatkiem.

A jeśli wynik jest dobry, powiedz: „Widzisz, twoja nauka się opłaciła”. Nie „jesteś mądry”, tylko „pracowałeś i to widać”. Kacper po tamtej kartkówce z przyrody przez cały wieczór powtarzał, że „sam się nauczył”. Piotrowi opowiedział to dwa razy, mnie trzy.

Ewa z Gliwic

Od dwudziestu lat uczy w klasach 1-3, zaczynała w przedszkolu. Mieszka w Gliwicach z Piotrem i trójką dzieci: Agatą, Kacprem i Milą. Pisze o tym, co widzi z obu stron szkolnej ławki: jako nauczycielka i jako mama. Ciepło, ale bez lukru.

Więcej o mnie

Więcej z zakładki Szkoła